- Relacja z rejsu
- Zdjęcia z rejsu
Relacja z rejsu
W dniach 2 i 3 października jacht Flabria 40 odbył swój pierwszy rejs pod żaglami. Celem rejsu było przetestowanie właściwości nautycznych, takielunku, silnika oraz funkcjonalności wnętrza.
Rejs rozpoczęliśmy w sobotę rano, razem z flotą jachtów startujących w "Błękitnej wstędze Zatoki Gdańskiej". Trafiliśmy na piękną słoneczną pogodę oraz wiatr wiejący z prędkością 10 do 12 węzłów.
W takich, wprost wymarzonych warunkach, jacht po postawieniu grota i genuy na bajdewindzie osiągał prędkość od 5,6 do 6,2 węzła, przechylając się przy tym około 12 stopni. Niewielkiej, maksymalnie półmetrowej wysokości fal 12-metrowy kadłub Flabrii praktycznie nie dawał odczuć. Smukły i wysoki dziób jachtu ciął fale, nie wywołując kołysania wzdłużnego, pozostawiając całą powierzchnie pokładu idealnie suchą.
W tych warunkach wszystko spisało się bez zarzutu. Komunikacja wewnątrz jachtu, działanie wszystkich uruchomionych systemów pozostawiliśmy bez uwag, włączając w urządzenie do awaryjnego sterowania z rumplem i przedłużaczem.
Na noc zawinęliśmy do Władysławowa, skąd następnego dnia ruszyliśmy w drogę powrotną. Bosman portu poinformował nas o ostrzeżeniu przed sztormem. Faktycznie już o 9 rano wiatromierz wskazywał 20 węzłów wiatru, a według prognozy wiatr miał się wzmagać, osiągając po południu 30 węzłów.
Rozpoczęliśmy od próby silnika - wyposażony w 43 konnego diesla i przekładnię "sail drive" jacht osiągnął prędkość 7 węzłów pod wiatr dochodzący do 20 węzłów i falę do 1m wysokości.
Przy tych warunkach postawiliśmy grota na pierwszym refie oraz całą genuę. Podobnie jak poprzedniego dnia jacht przechylił się około 15 stopni. Tym razem nasza prędkość była nieco niższa, czyli około 5,5 węzła.
W miarę wzmagania się wiatru byliśmy zmuszeni do stopniowego rolowania genuy i kolejnego refowania grota. Dla porównania przy wietrze dochodzącym do 30 węzłów na drugim refie i do połowy zrolowanej genule jacht osiągał średnio 4,3 węzła. Na zmniejszenie prędkości znaczący wpływ miały całkiem spore już fale, które przy rosnącej sile wiatru robią się strome. Przy wysokości do 1,5m jacht ledwo mieścił się pomiędzy wierzchołkami.
W tych warunkach kokpit wciąż pozostawał komfortowym miejscem, gdzie osłonięci od wiatru szpryc-budą mogliśmy cieszyć się słońcem z bezchmurnego nieba.
W tym miejscu relacji muszę pokłonić się budowniczym. Dokładnie sprawdziliśmy całe wnętrze pod kątem odgłosów świadczących o nadmiernym pracowaniu konstrukcji. W żadnej części jachtu nie odnotowaliśmy żadnych trzasków dobrze znanych użytkownikom większości seryjnie produkowanych jednostek.
Po minięciu półwyspu helskiego zmieniliśmy kurs z halsówki na półwiatr. Dla ustabilizowania kołysania wywołanego sporą boczną falą zdecydowaliśmy się rozrolować całkowicie genuę. Jacht przechylił się do 20 stopni. Ku naszemu zadowoleniu prędkość znacznie wzrosła, osiągając do 9,8 węzła w momencie zjazdu z fali.
Podsumowując, Flabria 40 to solidna, wygodna i sprawnie żeglująca konstrukcja.
Z żeglarskim pozdrowieniem,
Kpt. Jarosław Grabowski.

