Kaptain my kaptain!!!
Miałem przyjemność przetestować Flabrie 40 w warunkach zatokowych: październikowe słońce i zimna północna bryza w sile 3B (w porywach do 4) to były niemal wymarzone warunki do weekendowych zabaw.
Jacht juz na sam widok sprawia wrażenie solidnej konstrukcji i tak jest w istocie: sumiennie wykończona w najdrobniejszych detalach, a jednocześnie trochę "surowa", ponieważ każdy element ma określoną funkcję i znajduje sie dokładnie tam gdzie powinien. Ten pragmatyzm nadaje Flabrii sportowy charakter.
Wnętrze zaskakuje zarówno przestrzenią jak i wyposażeniem, dzieci docenią możliwość zabawy w chowanego lub berka :-))) (rodzice pewnie tez) Wyjście z portu okazało sie "bułką z masłem". Dynamiczny silnik w parze ze sterem strumieniowym pozwoliły wyprowadzić "kolosa" jedną ręką trzymającą ster (w drugiej był kubek z kawa).
Pod żaglami Flabria bardzo miło zaskakuje. Spodziewałem się klasycznej morskiej krowy, a tymczasem jacht żywo reagował na każde nawet niewielkie wychylenie steru, tak samo zresztą jak na każdy silniejszy podmuch wiatru, Flabria po prostu wyrywała sie do przodu. Przydałoby sie nieco większe koło sterowe, tak by można było sterować siedząc wygodniej na burcie. Szkoda tylko ze nie było możliwości przetestowania Spinakera, ale to z pewnością sprawdzę następnym razem.
Marcin Ossowski

